|
Z optymizmem
Prezes Zarządu KSM:
mgr Krystyna Piasecka

Nienotowany dotąd skwar, który opanował Europę i Polskę, dotarł także do Katowic w dniach, gdy członkowie Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej spotykali się na tegorocznym Walnym Zgromadzeniu, zaplanowanym ze znacznym wyprzedzeniem. Ponad 30-stopniowe temperatury nie sprzyjały frekwencji. Ograniczyły zwłaszcza – mimo zapewnienia przez administracje osiedlowe niezbędnych środków transportu na miejsce posiedzenia – udział osób w wieku senioralnym, legitymujących się najdłuższym stażem członkowskim, które przez pokolenia wnosiły największy wkład w działalność, rozwój i sukcesy naszej Spółdzielni.
Zatem obrady najwyższego organu samorządowego Spółdzielni, będące najważniejszym wydarzeniem w życiu jej członków w skali roku, zdominowało średnie pokolenie. To ono w decydującej mierze dokonało wyboru nowego składu osobowego Rady Nadzorczej.
W sumie ponad 600 członków uczestniczących w tegorocznych obradach i 48 pełnomocników członków – pozytywnie oceniło wszystkie sprawozdania podejmując stosowne uchwały. Członkowie dokonali też skutecznego wyboru składu Rady Nadzorczej na rozpoczynającą się trzyletnią kadencję. Liczba uczestniczących w czerwcowych obradach pełnomocników członków w stosunku do sytuacji sprzed 3 lat była znacznie „skromniejsza", tzn. „zmalała" do tych 48 osób, podczas gdy np. w roku 2023 tj. w poprzednich wyborach i głosowaniach uczestniczyło 506 pełnomocników członków oraz 496 członków KSM.
Nie będę w tym miejscu relacjonowała przebiegu Walnego Zgromadzenia, gdyż poświęcona jest mu odrębna publikacja w 425-426 wydaniu naszego spółdzielczego miesięcznika „Wspólne Sprawy". Pozwólcie Państwo, że – jak zwykle – pozostanę przy formule felietonu i podzielę się swoimi refleksjami związanymi z Walnym Zgromadzeniem, ale nie tylko.
7 lipca 2026 r. zakończyliśmy 69. rok istnienia naszej Spółdzielni. Tego samego dnia odbyło się również pierwsze posiedzenie organizacyjne nowo powołanej Rady Nadzorczej, zwołane przez obecny Zarząd KSM. Przypomnijmy, co wydarzyło się dokładnie 69 lat wcześniej. Startowaliśmy – wiadomo – od zera. Działo się to zaledwie 12 lat po straszliwej wojnie, w atmosferze dalekiej od wolności. Korzystając jednak z kiełkujących zmian politycznych oraz pojawiającego się przyzwolenia na odrodzenie przedwojennej, a nawet wywodzącej się z XIX wieku spółdzielczości mieszkaniowej, niewielkie grono odważnych zapaleńców postanowiło zbudować dobre i tanie domy dla siebie oraz tych, którzy zechcą do nich dołączyć. W kolejnych latach do pierwszych członków Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej dołączyło niemal 50 tysięcy osób, które z entuzjazmem i nadzieją na poprawę warunków mieszkaniowych dla siebie i swoich bliskich przystąpiły do ruchu spółdzielczego. Czy wszyscy oni mogli się mylić? Z pewnością nie, skoro wspólnie, działając w ramach Spółdzielni, wybudowali dla siebie i swoich rodzin ponad 20 tysięcy mieszkań.
Złą wolę wykazują ci, którzy kwestionują dokonania KSM. Szukają dziury w całym – a nierzadko sami ją tworzą, szczególnie lubując się w bezpodstawnych i nieudokumentowanych pomówieniach oraz oszczerstwach publikowanych na różnych, zwłaszcza hejterskich, forach. Nietrudno odczytać, iż ich celem nie jest integracja i doskonalenie, lecz raczej rozbicie ruchu spółdzielczego. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że jest on tańszy od deweloperskiego modelu budownictwa, sprawdził się przez dziesięciolecia – i to w różnych ustrojach gospodarczych – oraz wypracował pokaźny majątek, który dla niektórych stał się przedmiotem pożądania i do „rozdrapania".
W tym kontekście przypomina mi się jeden z wykładów na uczelni ekonomicznej, którą kończyłam. Profesor był postacią niezwykle nietuzinkową. Dzięki swojej erudycji przekazywał nam wiedzę o zawiłościach gospodarczych i ekonomicznych na tle wydarzeń społecznych oraz historycznych. Pamiętam jeden z jego wykładów. Powiedział wówczas: „Możecie stworzyć gospodarkę funkcjonującą na najwyższym poziomie, wskaźniki osiągnięć będą rekordowe, a mimo to zawsze znajdą się ludzie niezadowoleni".
Profesor otworzył grubą księgę i powiedział: „Pożyczyłem ją od żony, wykładowczyni na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu. To Nowa księga przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich opracowana przez prof. Juliana Krzyżanowskiego. Posłuchajcie". Następnie przeczytał nam kilka fragmentów.
Tak zapamiętałam przytoczone wówczas słowa profesora: „Jest takie polskie przysłowie: Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził". Jak wyjaśniał, znane jest ono w tym brzmieniu od XVIII wieku. Dodał jednak, że ta przysłowiowa sentencja pojawiała się już wcześniej w twórczości wielu pisarzy. Przykładowo, Mikołaj Rej w XVI wieku, w swoim dziele Żywot człowieka poczciwego, wyraził tę samą myśl w nieco odmiennej formie: „Żaden się nie urodził, aby wszystkim w myśl ugodził".
Profesor, który później zrobił imponującą ogólnopolską karierę gospodarczą i polityczną, a którego niestety nie ma już pośród nas, podsumował wykład słowami: „Od co najmniej czterystu lat w Polsce wiadomo, że w społecznym odczuciu nie da się osiągnąć jednoczesnego zadowolenia ekonomicznego wszystkich – zarówno tych maluczkich, jak i wielkich".
Przytoczyłam to – niemal anegdotyczne – zdarzenie sprzed pół wieku, ponieważ nadal uważam je za niezwykle pouczające. Jednocześnie uspokaja i mobilizuje. Uspokaja, bo zawsze znajdą się malkontenci, którzy nie mają racji. Mobilizuje, bo przecież od nas samych, a nade wszystko od nas – współcześnie żyjących i wychowujących pokolenia, które przyjdą po nas – zależy to, jaka będzie nasza przyszłość, a także przyszłość całej ludzkości. Brzmi to może nieco patetycznie, ale czyż sami nie czujemy, że każdy z nas jest jedynie okruchem w olbrzymiej masie ludzkich bytów – oczekiwań, działań i preferencji?
W tym duchu z wielkim optymizmem patrzę na najbliższy czas. W wybranej na lata 2026 - 2029, 22-osobowej Radzie Nadzorczej zasiada 17 nowych członków. Statystycznie są oni młodsi od członków ustępującej Rady. Jestem przekonana, że wnoszą nowe pomysły i wspólnie będziemy w stanie wypracować spójną wizję rozwoju naszej Spółdzielni. W takiej atmosferze, panującej w naszej spółdzielczej rodzinie – i oby przy zmianie ustawowych uwarunkowań, które przestaną paraliżować samorządność oraz samostanowienie spółdzielczości mieszkaniowej w Polsce – za rok będziemy obchodzić 70. rocznicę istnienia naszej Spółdzielni. Chcielibyśmy ponownie stać się nie tylko Spółdzielnią zarządzającą nieruchomościami, jak dzieje się w ostatnich latach, lecz także Spółdzielnią budującą dla Katowiczan nowe domy i obiekty towarzyszące.
Zarząd Spółdzielni już teraz, w przygotowanych przez siebie i uchwalonych przez Walne Zgromadzenie „Kierunkach rozwoju działalności gospodarczej, społecznej i kulturalnej Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej na rok 2026", zaplanował podjęcie poczynań inwestycyjnych, w tym budowę nowych mieszkań na osiedlu Szopienice. Jednocześnie pamiętamy o inwestycjach związanych z dalszą modernizacją i renowacją naszych leciwych zasobów mieszkaniowych. Mamy nadzieję, że będzie to początek działań, które z czasem nabiorą rozpędu. W ich realizacji liczę na dobrą i konstruktywną współpracę nowej Rady z Zarządem, a także ze wszystkimi Radami Osiedlowymi naszych 17 osiedli.
Musimy wykazać się dużą determinacją w podejmowaniu nowych wyzwań. Wszak obserwujemy, jak w Katowicach deweloperzy – wyposażeni w prerogatywy wynikające z przepisów aktualnego prawa – wznoszą coraz więcej i coraz wyższych, budynków mieszkalnych. Nowoczesne technologie, o których nie śniono nawet w okresie boomu inwestycyjnego spółdzielczości mieszkaniowej w latach 70. i 80. XX wieku, nie tylko podnoszą standard powstających budynków, ale również – co oczywiste – wpływają na wzrost cen mieszkań. Coraz częściej stają się one poza zasięgiem osób poszukujących własnego lokum, którego zakup wiąże się z koniecznością zaciągnięcia wielosettysięcznego kredytu na długie lata.
Jednocześnie zarówno my – spółdzielcy, jak i przyszli mieszkańcy naszych zasobów – zdajemy sobie sprawę, że pod blokami istniejącymi od dziesięcioleci nie da się dobudować podziemnych garaży, a w budynkach pozbawionych wind nie znajdzie się nagle miejsca na ich montaż, nawet gdyby znalazły się na to odpowiednie środki finansowe. Choć w indywidualnych przypadkach takie przebudowy są już technologicznie możliwe, to obecnie koszty tak kompleksowej modernizacji musiałby ponieść zleceniodawca = inwestor = Spółdzielnia, czyli w praktyce wszyscy jej członkowie. Wynika to z faktu, że w Polsce nie funkcjonuje program umożliwiający finansowanie tak głębokiej modernizacji istniejących budynków ze środków zewnętrznych.
Mieszkania i domy spółdzielcze są naszą własnością – własnością spółdzielców, z których większość jest jednocześnie właścicielami swoich lokali. To my utrzymujemy je i modernizujemy w takim zakresie, na jaki pozwalają nasze możliwości finansowe. Czy moglibyśmy zrobić więcej? Z pewnością tak, gdyby państwo zdecydowało się na system wsparcia, na przykład w postaci ulg podatkowych, których równowartość mogłaby zostać przeznaczona na poprawę stanu technicznego i standardu istniejących zasobów mieszkaniowych. To jednak decyzje – choć ekonomiczne – są w gruncie rzeczy o charakterze politycznym. Miejmy nadzieję, że takie inicjatywy społeczne uda się wspólnie wykorzystać.
Cóż, z pewną zazdrością obserwujemy, jak w niemal każdej dzielnicy Katowic powstają kolejne inwestycje deweloperskie, nierzadko w bezpośrednim sąsiedztwie naszych osiedli. Trzy najnowsze przykłady – co do których mieszkańcy sąsiadujących z nimi posesji, w tym i spółdzielcy, wyrażają swoją dezaprobatę - a które znajdują się wręcz na styku z naszymi zasobami. Na przykład przy „Niebieskich Blokach" w Osiedlu Centrum-I ma wyrosnąć wieżowiec dorównujący wysokością budynkowi kompleksu KTW po drugiej stronie Ronda. Kolejne tego typu inwestycje są zapowiadane m.in. także na osiedlu Giszowiec (przy ul. Karliczka), jak i ma styku z Osiedlem Gwiazdy – jednej z architektonicznych wizytówek miasta.
Katowice nieustannie się rozwijają i będą zmieniać swoje oblicze w coraz szybszym tempie. Sprzyjać temu będą zmiany wynikające z wchodzącej właśnie w życie ustawy metropolitalnej. Sejm uchwalił ją 26 maja br., a Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej podpisał 2 lipca br. Ustawa tworzy związek metropolitalny w województwie pomorskim, a jednocześnie rozszerza kompetencje funkcjonującej od 1 lipca 2017 r. Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, zrzeszającej 41 miast i gmin oraz około 2 miliony mieszkańców. Znajdźmy swoje miejsce w tym spodziewanym rozwoju Katowic! Władze naszego miasta konsekwentnie dążą do wzmacniania pozycji Katowic jako centrum silnej metropolii. Myślę, że i my, jako Katowic obywatele, popieramy ogólnie ten kierunek, bo kryje się za nim nie tylko prestiż, lecz także większa dostępność wielu usług. Miejmy i my – spółdzielcy – swój udział w pozytywnej transformacji naszej śląskiej stolicy. Próbujmy, walcząc „o swoje", dostrzegać też argumenty i racje zarządzających rozwojem naszej śląskiej stolicy. To wszak warunkuje dalszy postęp i dobrostan dla przyszłych pokoleń.
Ponieważ, Szanowni Czytelnicy, trzymacie w rękach to wydanie „Wspólnych Spraw" i czytacie je w sezonie urlopowo-wakacyjnym, pragnę życzyć Wam wszystkim udanego wypoczynku – w pięknym naszym kraju lub poza jego granicami. Oby nie towarzyszył Wam taki skwar, jaki dopiero co dawał się nam we znaki w Katowicach, ale za to niech nie zabraknie dobrych nastrojów i przede wszystkim zdrowia.
Z poważaniem KRYSTYNA PIASECKA
|